Translate

poniedziałek, 18 lutego 2013

7. Imagine z Zaynem



Od roku jestem żoną Zayna Malika, a od 7 miesięcy mamy prześliczną córeczkę- Nathalie. Dobrze nam się powodzi. Jesteśmy razem szczęśliwi. Minusem jest to, że Zayn często wyjeżdża w trasy koncertowe, gdyż jest członkiem jednego z najsławniejszych zespołów na świecie- One Direction.
Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Mieliśmy spędzić je razem z waszymi rodzinami, ale niestety Zayn musiał wyjechać w trasę, która miała trwać też w czasie świąt. Najgorsze jest to, że miało go nie być na święta. Byłam tym faktem załamana, gdyż to miały być pierwsze święta waszej córeczki.
*2 dni przed Wigilią*
Czekam na swoich rodziców, którzy mieli dzisiaj przylecieć z Polski. Rodzina Zayna miała dojechać jutro. Pomimo tego, że męża nie będzie na świętach zamierzałam je spędzić jak najlepiej, w gronie najbliższych. Po 15 minutach słyszę dzwonek do drzwi. Otwieram i wpuszczam gości do środka. Moi rodzice są u nas pierwszy raz, gdyż wprowadziliśmy się tutaj niecałe pół roku temu, i jeszcze nie mieli okazji przylecieć, aż do teraz. Oprowadziłam ich po domu i pokazałam tymczasowy pokój. Dom mieliśmy wielki, każdy bez problemu się pomieści. Rodzicie byli trochę zawiedzeni, że nie ma Zayna, ale rozumieli, ze to jego praca. Pocieszał ich fakt, że będą także rodzice mojego męża.
Na święta nie miałam jeszcze niczego przygotowanego. Miałam czas na wszystko, zawsze byłam leniem i odkładałam wszystko na ostatnią chwilę. Mama zaczęła cię ponaglać, więc oddałam Nathalie swojemu tacie i poszłam przygotowywać z mamą potrawy. Wieczorem wszystko, co miało być zrobione dzisiaj, było wykonane. Pogadałam jeszcze trochę z rodzicami i poszłam najpierw uśpić małą, a potem sama się położyłam.
*1 dzień przed Wigilią*
Wstałam dosyć późno, bo po 10. Podeszłam do łóżeczka, ale nie było w nim dziecka. Nie zamartwiałam się, bo pewnie moja rodzicielka się nią zaopiekowała. Ubrałam się, doprowadziłam do normalnego stanu i zeszłam na dół. W kuchni siedzieli rodzice popijając kawę, a dodatkowo Nathalie siedziała na kolanach swojej babci, mówiąc do niej niezrozumiałe słowa. Uśmiechnęłam się na ten widok.
- Dzień dobry.- powiedziałam, gdy przekroczyła ś próg kuchni.
- Witaj skarbie. – odpowiedzieli ci rodzice, a dziecko zaczęło się śmiać. Jest dla mnie małym wielkim skarbem. Dzięki niej zawsze mam ochotę się uśmiechać. A dodatkowo jest tak podobna do swojego taty. Lekko ciemna skóra, aczkolwiek jaśniejsza od Zayna, ciemne, czekoladowe oczy i czarne włoski. Są identyczni.
Zabrałam się za jedzenie śniadania, które przygotowała mama.
Po śniadaniu zabrałyśmy się za kończenie potraw na Wigilię. Po południu przyjechała rodzina Zayna. Nasi ojcowie od razu zaczęli gadkę, jego mama pomagała nam w kuchni a Doniya, Waliyha i Safaa siedziały z Nat. Wieczorem już wszystko było gotowe, wystarczyło ubrać choinkę i nakryć do stołu, ale to już jutro.
*Wigilia*
Już od samego rana wszyscy byli na nogach. No nie wszyscy, Nat chrapała w najlepsze. Ostatnie przygotowania dobiegły końca . Przyszedł czas na ubieranie choinki. Ojcowie przynieśli drzewko a dziewczyny aż się wyrywały, żeby je ubrać. Jak na zawołanie wstała Nat. Wszystkie 3 ubierały choinkę. Poprawka, 4. Nat też, na kolankach raczkując pod choinką kładła na gałązki łańcuchy, a gdy tylko ktoś coś poprawiał, zaczynała płakać, więc kawałek na dole był w lekkim nieładzie.

Siadaliście już do stołu. Podzieliliście się opłatkiem i zaczęliście kolacje. W trakcie posiłku zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie wiedziałaś, kto to może być. Wstałaś od stołu i poszłaś otworzyć.
- Wesołych Świąt!!! – krzyknął stojący w drzwiach w czapce mikołaja z wielkim uśmiechem na twarzy i podręczną walizką w ręce.
- Zayn! – uwiesiłam się mężowi na szyi. Nie mogłam w to uwierzyć, przecież miało go nie być.- Ale jak... Przecież miało cię nie być. – mówię spoglądając mu w oczy.
- Ale jestem. Nie cieszysz się ?
- Jasne, że się cieszę. – powiedziałam a on namiętnie wpił się w moje wargi. Ta chwila mogła trwać wiecznie, ale przy stole siedziała cała rodzina. Każdy się z nim przywitał, a Safaa nie chciała go nawet puścić. Trish ledwo ją od niego odciągnęła.
- A gdzie moja mała kruszynka ? – spytał podchodząc do krzesełka, na którym siedziała córka. Wziął ją na ręce. Jakaż była radość ich obojga. Niesamowity widok. Aż łza mi się w oku zakręciła.
Po kolacji przyszła pora na prezenty. Każdy był zadowolony z dostanego upominku. Zaynowi dałam powiększone zdjęcie, na którym byliśmy we trójkę i coś w kopercie. Powiedziałam mu, żeby jej na razie nie otwierał. Zdziwił się, ale przystał na to.
Wigilia dobiegła końca. Nathalie już dawno smacznie śpi, a nasze mamy zaoferowały, że posprzątają. Siedzieliśmy we dwójkę wtuleni w siebie. Nie odzywaliśmy się, nie było nam to potrzebne.
- Zayn, przejdziemy się ?
- Kochanie, ale teraz ? Jest 22, a Nathalie ?
- Nie martw się o nią, przecież nasze mamy jeszcze nie spią. Chociaż na chwilę, proszę.- poprosiłam. Ubraliśmy płaszcze, powiedzieliśmy że wychodzimy i wyszliśmy. Szliśmy dobrze nam znanymi uliczkami. Wcześniej uprzedziłam, żeby wziął kopertę. Był ciekawy, co w niej się znajdowało.
Weszliśmy do parku i usiedliśmy na jednej z ławek. Poprosiłam, aby otworzył kopertę. Gdy wyjął jej zawartość był dość zaskoczony. Powoli do moich oczu napływały łzy,
- Jesteś w ciąży ? – spytał trzymając w ręce zdjęcie USG i patrząc na nie z iskierkami w oczach. Po chwili oderwał od niego wzrok i spojrzał na mnie. Pokiwałam twierdząco głową, a z moich oczu popłynęły łzy. Malik bez dłuższego zastanowienia mocno mnie przytulił.
- Tak się cieszę.- powiedział, gdy trwaliśmy w uścisku. Wstał, wziął mnie na ręce i okręcił wokół swojej osi, tak, jak za pierwszym razem. – Najlepszy prezent na święta! – powiedział patrząc mi prosto w oczy, po czym pocałował mnie .
Gdy wróciliśmy do domu wszyscy już spali. Poszliśmy w ich ślady.
Nazajutrz powiedzieliśmy o ciąży. Rodzice byli z tego powodu bardzo zadowoleni.
Jesteśmy szczęśliwą, kochającą się rodziną i tak już pozostanie na zawsze.

~~~~~~~~
I jak Wam się podoba ? Szczerze mówiąc, to nie wyszedł taki, jak chciałam, ale nie narzekam. W poprzednim poście były nominacje do Liebster Awards. 
Jeszcze raz przepraszam za tak długą nieobecność i postaram się dodawać imaginy częściej. A tymczasem zapraszam na swojego bloga z opowiadaniem! :)  
  http://sky-and-lou-story.blogspot.com/

6 komentarzy:

  1. haha słodkie <3
    Pisz dalej swoje imaginy!!!!
    Zapraszam na mojego bloga jeśli jeszcze go nie wiedziałaś:
    speak-softly-love-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie , boskie boskie <3 Takie wspaniałe , oni tacy szczęsliwi i Zayn i w ogóle ^^ <3 Cudowne , idę czytać resztę Imaginów ,a ciebie zapraszam na mojego nowego loga , opis nie wyszedł fajnie ,ale myślę ,że pierwszy rozdział będzie lepszy ,a nie długo się pojawi :
    http://you-will-summer-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. http://truestorryxd.blogspot.com/2013/02/rozdzial-12.html zapraszam do siebie na nn rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  4. hej, zapraszam cię na nasz nowy blog, life-is-a-trap.blogspot.com, gdzie pojawił się prolog. mam nadzieję, że opowiadanie przypadnie ci do gustu, zaobserwujesz nas i wyrazisz szczerą opinię. pozdrawiam x - amy

    OdpowiedzUsuń
  5. Aww tak uroczo się zrobiło ;3
    Bardzo fajny, widzę, że muszę nadrobić trochę na tym blogu, bo podoba mi się to, jak piszesz, a jest to pierwszy imagin, jaki tu przeczytałam (na pewno nie ostatni :D )
    Zapraszam do siebie, piszę opowiadanie o Harrym. Byłoby miło, gdybyś zostawiła po sobie jakiś ślad xx
    imaginy-1dbyme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń